KARKONOSZE

KARKONOSZE

Dzień 1

(09.11.2019) – Wodospad Kamieńczyka – Schronisko na Hali Szrenickiej – Szrenica – Schronisko „Pod Łabskim Szczytem”

Całym naszym stadem wyjechaliśmy odpocząć, od szarości ulic, od smogu, od natłoku ludzi i myśli… Wyjechaliśmy porządnie zmęczyć siebie i psy. 🙂 Wyjechaliśmy zmęczyć przede wszystkim HAKU i jej niekończące się pokłady energii. Kilka dni wcześniej skończyła też 2 lata, więc to taki mały prezent urodzinowy.

Nocleg z trójką ogonów… wynajęliśmy „Apartament 2+1” z własnym ogródkiem w miejscu pn. Domki Igraszka (Domki Śnieżka). Właściciele są bardzo „psio lubni”, a my potrzebowaliśmy typowo miejsca do spania, bo plan był spędzić całe 2 dni na szlakach. Apartament  w takim celu jest idealny, mamy łóżko, prysznic, kuchenkę i kawałek swojego prywatnego ogródka na szybkie nocne i poranne psie siku. Czegoż chcieć więcej ?  – TV – to dla Patryka niezbędne wyposażenie, telewizor też był. 🙂

Czysto, schludnie, idealnie.

Haku sprawdzała, czy łóżka są wygodne  – Są!

Domki Śnieżka

Dzień 1 – Wodospad Kamieńczyka – Schronisko na Hali Szrenickiej – Szrenica – Schronisko „Pod Łabskim Szczytem”

To miała być rozgrzewka przed naszym głównym celem Śnieżką na drugi dzień.

Zadowoleni, podekscytowani, ubrani w jesienne, przeciwdeszczowe kurtki, wyposażeni w plecaki z wałówką, gorącą herbatą i psimi smaczkami, byliśmy gotowi na nową przygodę. Psy zaopatrzone w szelki – Haku testowała pierwszy raz nowe pomarańczowo-srebrne szelki typu Guard RUN firmy ManMat. Większość naszego psiego sprzęt jest właśnie z tej firmy: szelki typu sled, guard, obroże, smycze z amortyzatorami itp. służą nam od wielu lat. A nowe szeleczki są prześliczne i w dodatku odblaskowe. 🙂 Patryk zaopatrzony dodatkowo w nowy pas biodrowy od polskiej firmy szyjącej akcesoria zaprzęgowe 3RD-POLE. Tak przygotowani, zwarci i gotowi ruszyliśmy przed siebie……

Zaparkowaliśmy na parkingu przy Osiedlu Huty zlokalizowanym koło drogi krajowej zwanej „Czeską Szosą”, w tym okresie parking był pusty i bezpłatny 😉  …… i ruszyliśmy asfaltową drogą w stronę Wodospadu Kamieńczyka.

Po minięciu głównego parkingu przed drogą do Wodospadu Kamieńczyka wchodzimy na czerwony szlak i zmierzamy w kierunku Wodospadu. Odcinek ten przebiega leśną, kamienną drogą, która pnie się ostro pod górę. (ok. 1 km).

Gdy docieramy do szczytu  wzniesienia, po lewej stronie znajdujemy wejście do kanionu Kamieńczyka. Odwiedzenie punktu widokowego jest płatne a zejście i zobaczenie wodospadu możliwe tylko w kasku. Zejście do podnóża wodospadu jest dość strome, zbudowane ze stalowych krat pomostowych. Nie każdy pies będzie miał komfort chodzenia po takim pomoście, tym bardziej, że szczeliny w kratach są dość szerokie. W trakcie drogi rozpadało się, było mokro, ślisko a na stalowych, krętych schodach dość ciasno więc postanowiliśmy psy zostawić u góry i na wymianę zejść zobaczyć wodospad.

 

 

 

 

Wodospad Kamieńczyka to najwyższy wodospad leżący w polskiej części Sudetów, jego wysokość to 27m, górna cześć położona jest 843 m n.p.m. a skalne ściany Kanionu Kamieńczyka wznoszą się na wysokość 25m.

Zaraz powyżej wodospadu znajduje się Schronisko Kamieńczyk. Już przemoczeni zatrzymaliśmy się przy Schronisku z nadzieją, że może przestanie padać, wyciągnęliśmy termos z herbatą i wałówkę. Chwila odpoczynku… oczywiście nie przestało padać.. . ruszamy dalej czerwonym Głównym Szlakiem Sudeckim im. Mieczysława Orłowicza, który  poprowadzi nas dalej na Halę Szrenicką
(ok 2,4 km pod górę) i dalej na Szrenicę (3,5 km). Szlak prowadzi prosto, ostro pod górę, brukowano-kamienną, szeroką drogą –  jest to dość strome podejście. Oczywiście ja i Kuszok zostałyśmy w tyle … 😉 Pomiędzy próbami złapania tchu i uregulowania oddechu próbowałam co nieco nacieszyć się otaczającą nas naturą… Nie sądziłam, że Karkonosze są takie piękne… wyglądało jakby każdy kamień, każda kosodrzewina, jałowiec, każdy strumyk był idealnie skomponowany i zaprojektowany, nie było mowy o przypadku…

Po drodze, będąc coraz wyżej deszcz powoli zamieniał się w śnieg… Po ciężkiej walce mojej i Kuszoka dotarliśmy do Schroniska na Hali Szrenickiej (1200 m n.p.m.) …  i co najwspanialsze Schronisko akceptuje psy ! 🙂 Weszliśmy całą naszą piątką do schroniska… rozebraliśmy się do bielizny termoaktywnej, mokre rzeczy rozłożyliśmy na kaloryferach  i zamówiliśmy naleśniki ze śmietaną oraz w nagrodę piwoooo !!!  <3

Wszystko co dobre szybko się kończy… Listopadowe coraz krótsze dni nakazywały się śpieszyć… musieliśmy ruszać dalej. Ubraliśmy lekko przesuszone ciuchy i wyszliśmy ze Schroniska…. I ku naszemu zaskoczeniu na zewnątrz było biało … w tym czasie napadało ok 5 cm śniegu…. 10 m powyżej schroniska miałam już kryzys… chciałam wracać. Przemoczone rękawiczki i reszta ubrania, wiatr, śnieg z deszczem…  Popatrzyłam na pozostałą część naszej ekipy… oni gotowi iść dalej. W końcu przyjechaliśmy w góry…
Idziemy.

 

Po krótkim odpoczynku udajemy się na ostatnią część naszej trasy, wybraliśmy dłuższą ale za to łagodniejszą trasę zielonym
szlakiem do celu naszej wyprawy – szczytu Szrenica (1362 m n.p.m.). Nie robiło to też dla nas dużej różnicy ponieważ widoki z każdej strony i z każdego szlaku były mniej więcej takie jak na zdjęciu poniżej 😉

 

Z zielonego szlaku musieliśmy zboczyć na kawałek czarnego szlaku żeby dotrzeć do samego Szczytu. Z rozdroża do szczytu dzieli nas już tylko kilkaset metrów. Tu opuszczamy na chwilę zielony szlak, który biegnie dalej w kierunku Schroniska Pod Łabskim Szczytem, i czarnym szlakiem udajemy się na Szrenicę.

na szrenicę

 

Szrenica położona jest nad Szklarską Porębą na wysokości 1322 m n.p.m. Jest doskonałym punktem widokowym na Góry Izerskie, Kotlinę Jeleniogórską, Szrenicki Kocioł oraz czeską stronę Karkonoszy. Przy dobrej widoczności dostrzeżemy Łabski
Szczyt
oraz nadajnik RTON na Śnieżnych Kotłach. Na szczycie zlokalizowane jest jedno z najbardziej popularnych karkonoskich schronisk – Schronisko Szrenica.

Na szczycie radość była ogromna, gdyby nie ten koszmarnie zimny, przeszywający wiatr. Strzeliliśmy kilka szybkich fotek razem z Panem Bałwanem i uciekaliśmy stamtąd jak najszybciej.

Szrenica

Nie lubimy wracać tymi samymi drogami dlatego też wybraliśmy powrót na zielony szlak i przejście przez tzw. Szrenickie Mokradła do schroniska pod Łabskim Szczytem i potem dalej w dół zielonym szlakiem prosto do samochodu. Taka pętelka.

W między czasie wiatr się uspokoił, z nieba leciały delikatne płatki śniegu, cały krajobraz był śnieżny … i sami na szlaku. Nic nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak odcinek naszej trasy tym Zielonym Szlakiem…. w pewnych momentach ułożona droga z głazów, innym razem wykonane specjalne drewniane kładki nad grząskimi i mokrymi terenami. Z racji, że nie było widoków… mogliśmy się nacieszyć tym co było wokół nas… każdy kamień, drzewo, strumień… byłam zachwycona! Trasa łagodna, przyjemna, tylko na odcinkach usypanych z tych dużych formacji kamiennych trzeba uważać żeby noga nie wpadła pomiędzy kamienie… ale w końcu przyjechaliśmy w góry!

 

 

Zielonym Szlakiem dochodzimy do Schroniska pod Łabskim Szczytem, – mamy ogromną ochotę na czarną gorącą parzoną
kawę. Pomimo ogromnego znaczka na drzwiach „zakaz wprowadzania psów” weszliśmy zapytać się czy możemy wejść do schroniska z psami i ku naszemu zdziwieniu dostaliśmy zgodę od obsługi schroniska. Kawa była pyszna!!!  🙂

I teraz już tylko w dół….

Najpierw szlakiem żółtym, a później na rozdrożu skręcamy w lewo i wchodzimy na zielony szlak, który prowadzi nas do Wodospadu Kamieńczyka.

Zdążyliśmy przed samym końcem dnia.

Nie śpieszyliśmy się – zwłaszcza ja i Kuszok pod górkę 😉 , nie była to trasa w biegu, mieliśmy 3 przystanki na posiłek i złapanie tchu… był czas na zatrzymanie się, nacieszenie oka otaczającą nas przyrodą i mgłami…. 😉

Nasza rozgrzewka przed dniem jutrzejszym okazała się 17 km rozgrzewką, całość trasy trwała ok 6 godzin.

Szrenica

Psiury szczęśliwe ale zmęczone padły już w samochodzie nim wróciliśmy do naszego domku …. Tylko Haku jeszcze miała
odrobinę sił, żeby dotrzeć do domu i wskoczyć na łóżko.

A przed nami dzień jutrzejszy i nasz główny cel – Śnieżka !

 

Close Menu